Telefon rodzica podczas zabawy

„Tato, zobacz”. Kiedy telefon wchodzi w czas z dzieckiem

← Więcej artykułów

Telefon i codzienność · około 3 minut czytania

Ojciec zerka na telefon, gdy siedzące obok dziecko pokazuje mu wieżę z klocków w zwyczajnym mieszkaniu; kolaż papierowy.

Tematy: Dzieci i szkołaRodzina i relacje

Siedzicie na dywanie. Dziecko kończy wieżę z klocków i woła: „Tato, zobacz”. W tej samej chwili przychodzi wiadomość. Zerkasz, odpisujesz dwa słowa. Kiedy podnosisz głowę, wieża już leży, a zabawa przeniosła się gdzie indziej.

To wymyślona scena, ale łatwo odnieść ją do własnego dnia. Nie trzeba robić z niej sprawdzianu dobrego rodzicielstwa. Można potraktować ją jako pytanie o to, co czasem umyka między jednym spojrzeniem a drugim.

Telefon pomaga ogarniać życie rodziny

Wiadomość może dotyczyć odbioru ze szkoły, wizyty u lekarza albo zmiany grafiku. Smartfon przy dziecku nie oznacza automatycznie lekceważenia dziecka. Często właśnie za jego pomocą organizujesz wspólną codzienność.

Ważniejsze od samej obecności urządzenia bywa to, co następuje później. Czy załatwiasz konkretną sprawę i wracasz do zabawy? Czy jedna odpowiedź prowadzi do kolejnego sprawdzenia, chociaż pierwotna sprawa jest już zamknięta?

Dziecko nie widzi różnicy między pilną wiadomością a przeglądaniem aktualności. Krótkie wyjaśnienie, czego dotyczy przerwa, może być bardziej zrozumiałe niż kolejne „już, już”. Nie musisz przy tym opowiadać mu o wszystkich sprawach dorosłych.

Co właściwie badają naukowcy?

Brandon McDaniel i Jenny Radesky opisali w pracy opublikowanej w „Child Development” związki między korzystaniem rodziców z technologii, przerwaniami wspólnych aktywności i zgłaszanymi przez rodziców trudnościami w zachowaniu dzieci. Było to badanie oparte na deklaracjach, nie eksperyment pozwalający przypisać telefonowi przyczynę tych trudności. [1]

Nie wynika z niego, że pojedyncze odpisanie na wiadomość szkodzi dziecku ani że telefon wyjaśnia zachowanie konkretnej rodziny. Badanie kieruje uwagę na powtarzające się przerwania. To znacznie węższe pytanie niż ocena całego rodzicielstwa przez liczbę minut przed ekranem.

Nie chodzi o bycie dostępnym bez przerwy

Rodzic ma prawo do pracy, odpoczynku i własnych rozmów. Nie każda chwila z dzieckiem wymaga pełnego skupienia wyłącznie na nim. Warto jednak rozpoznać momenty, na których Tobie zależy: wspólne budowanie, drogę ze szkoły, opowieść przed snem.

Przypomnij sobie jedną taką sytuację. Co miało się wtedy wydarzyć? Co przerwało kontakt? Czy po odłożeniu telefonu udało się wrócić do wspólnej czynności, czy oboje zajęliście się już czymś innym?

Odpowiedzi nie muszą prowadzić do domowego zakazu. Mogą pomóc zauważyć różnicę między potrzebną przerwą a odruchem, który niepostrzeżenie przedłużył nieobecność.

Powrót też jest częścią wspólnego czasu

Jeśli przegapiłeś wieżę, możesz zainteresować się tym, co dziecko robi teraz. Bez wielkiej obietnicy, że od dziś nigdy nie spojrzysz na ekran. Zwykłe „pokażesz mi jeszcze raz?” bywa uczciwsze niż plan idealnej obecności przez cały dzień.

Można też przyjrzeć się temu, czy wspólna zabawa nie staje się kolejną okazją do robienia zdjęć, wybierania najlepszego kadru i wysyłania go rodzinie. Pamiątka jest miła. Sam moment również może być wystarczający.

Pytanie do zastanowienia: którą ostatnią chwilę z dzieckiem chciałeś naprawdę zauważyć, zanim się skończyła?

W bezpłatnej Mapie Smartfonowych Nawyków możesz przyjrzeć się własnym sytuacjom z telefonem. Nie służy ona do oceniania dziecka ani jego rozwoju.

Czytaj także: Jesteśmy razem, ale uwaga jest gdzie indziej. Telefon między ludźmi.

Źródło

[1] McDaniel B.T., Radesky J.S. (2018), „Technoference: Parent Distraction With Technology and Associations With Child Behavior Problems”, Child Development, 89(1), 100–109. Badanie deklaracyjne dotyczące zależności; nie ustala przyczyn na poziomie pojedynczej rodziny. Abstrakt publikacji.