Telefon i codzienność · około 4 minut czytania

W niedzielę pojawia się raport: średnio trzy godziny dziennie. Więcej niż tydzień wcześniej. Patrzysz na liczbę i próbujesz sobie przypomnieć, co właściwie zajęło tyle czasu. Rozmowy? Praca? Przeglądanie wiadomości? Wszystko po trochu.
Taki wynik może zaskoczyć. Sam jednak nie rozstrzyga, czy telefon pomagał Ci w codzienności, czy przeszkadzał. Raport pokazuje pewien wymiar korzystania z urządzenia. Znaczenie tego czasu trzeba dopiero rozpoznać.
Ta sama liczba, różne dni
Pół godziny rozmowy z kimś bliskim i pół godziny przeskakiwania między filmami mogą podobnie zwiększyć czas przed ekranem. A przecież po pierwszej sytuacji możesz czuć, że wydarzyło się coś ważnego, a po drugiej zastanawiać się, po co w ogóle otworzyłeś aplikację.
Nie oznacza to, że rozmowa zawsze jest wartościowa, a filmy zawsze zbędne. Rozrywka też może być tym, czego świadomie chcesz. Różnica pojawia się wtedy, gdy telefon regularnie zajmuje miejsce czegoś, na czym bardziej Ci zależało.
Dlatego pytanie „ile?” dobrze uzupełnić pytaniem „na co?”. Godzina czytania na telefonie nie mówi tego samego co godzina sprawdzania służbowego komunikatora podczas rodzinnego spotkania. Sama kategoria aplikacji również nie wystarczy. Ten sam komunikator służy rozmowie z przyjacielem i odpowiedziom, które czujesz się zobowiązany wysyłać po pracy.
Pamięć też nie jest dokładnym licznikiem
Możesz mieć wrażenie, że korzystasz z telefonu przez chwilę, choć raport pokazuje coś innego. Bywa również odwrotnie. Własne odczucie i zapis urządzenia opisują dzień z różnych perspektyw.
Douglas Parry i współautorzy w metaanalizie opublikowanej w 2021 roku porównali deklarowane korzystanie z mediów cyfrowych z pomiarami rejestrowanymi. Związek między nimi był umiarkowany, a deklaracje rzadko dokładnie odzwierciedlały zapisy. Nie chodziło wyłącznie o smartfony ani o jeden rodzaj aplikacji. Wynik przypomina, że szacowanie własnego czasu z pamięci ma ograniczenia. [1]
Nie wynika z tego, że raport telefonu wie wszystko. Nie zapisze, czy rozmowa była potrzebna, czy film Cię ucieszył ani czy odłożyłeś na później coś ważnego. Licznik może uzupełnić pamięć. Nie zastępuje oceny własnego doświadczenia.
Co znika w średniej tygodniowej?
Średnia może ukryć różnicę między dniem z wieloma praktycznymi sprawami a wieczorem, który przedłużył się wbrew zamiarowi. Może też nie pokazać kosztu krótkich przerwań. Kilka minut z ekranem to czasem mniej istotna sprawa niż niedokończona rozmowa, do której już nie wróciliśmy.
W wywiadach ZAMIAST z użytkownikami smartfonów pojawiały się zarówno opisy korzystania z telefonu w konkretnym celu, jak i sytuacje przerwań, późniejszego snu czy rezygnowania z wcześniejszych planów. To różne doświadczenia, których nie da się sensownie uporządkować samą liczbą godzin. Nasze rozmowy nie wyznaczają normy dla wszystkich dorosłych ani nie mówią, jak często takie sytuacje występują w Polsce.
Wynik ma pomagać w rozumieniu dnia
Niższy czas ekranowy może być dla Ciebie korzystny, jeżeli towarzyszy mu zmiana, której chciałeś. Nie musi być jednak jedynym celem. Równie czytelne bywają: spokojniejszy posiłek, dokończony film albo wieczór zakończony o wybranej porze.
Wtedy łatwiej dostrzec, o co właściwie chodzi. Nie o poprawianie liczby dla samej liczby, lecz o to, czy sposób korzystania z telefonu pasuje do Twojego życia.
Pytanie do zastanowienia: która część czasu z telefonem była ostatnio dokładnie tym, czego chciałeś, a której wolałbyś poświęcić mniej czasu?
Jeśli chcesz przyjrzeć się swoim codziennym sytuacjom, zacznij od bezpłatnej Mapy Smartfonowych Nawyków. To narzędzie do autorefleksji, nie diagnoza medyczna.
Czytaj także: Po co znowu otwierasz telefon? O odruchu, który łatwo przeoczyć.
Źródło
[1] Parry D.A. i in. (2021), „A systematic review and meta-analysis of discrepancies between logged and self-reported digital media use”, Nature Human Behaviour, 5, 1535–1547. Metaanaliza dotycząca zgodności deklaracji i zapisów, nie ustalania bezpiecznej liczby godzin. Publikacja.
