Zdjęcia dziecka przed publikacją

Zdjęcie zostaje w telefonie. Nie każdą chwilę trzeba publikować

← Więcej artykułów

Telefon i codzienność · około 3 minut czytania

Mama pokazuje dziecku zdjęcie na telefonie przy kuchennym stole z urodzinowym tortem; kolaż papierowy.

Tematy: Dzieci i szkołaRodzina i relacje

Tort stoi jeszcze na stole. Dziecko zdmuchnęło świeczki, ktoś zrobił zdjęcie. Otwierasz fotografię i odruchowo szukasz przycisku udostępniania. Przecież rodzina i znajomi na pewno się ucieszą.

Między zrobieniem zdjęcia a jego publikacją jest jednak osobna decyzja. Można zachować pamiątkę bez zamieniania jej w post. Można też zapytać, czy osoba na zdjęciu w ogóle chce, żeby inni je oglądali. Dotyczy to również dzieci.

Miły zamiar nie odpowiada na wszystkie pytania

Zdjęcia pomagają dzielić się radością i utrzymywać kontakt z bliskimi mieszkającymi daleko. Samo robienie fotografii nie musi oznaczać, że wspólny moment przestaje być ważny.

Warto jednak rozdzielić kilka rzeczy: zrobienie zdjęcia, pokazanie go jednej osobie, wysłanie do grupy i publiczny post. Różnią się odbiorcami oraz tym, jak łatwo materiał może trafić dalej. Wiadomość w zamkniętej grupie również może zostać skopiowana lub przesłana.

UODO i Fundacja Orange w poradniku o wizerunku dzieci zachęcają dorosłych do refleksji przed udostępnianiem oraz do uwzględniania dobra i zdania dziecka. Zwracają uwagę, że opublikowane materiały mogą być dalej rozpowszechniane i wykorzystywane w innych kontekstach. [1]

„Mogę pokazać to zdjęcie?”

Takie pytanie daje dziecku okazję do wyrażenia własnego zdania. Dobrze, jeśli odpowiedź „nie” rzeczywiście może coś zmienić. Inaczej rozmowa staje się jedynie zapowiedzią decyzji, która już zapadła.

Nie chodzi o przekazanie dziecku całej odpowiedzialności. Małe dziecko nie musi rozumieć, kto obejrzy post ani jak długo zdjęcie pozostanie dostępne. To dorosły nadal ocenia, czy publikacja jest potrzebna i odpowiednia.

Szczególnie osobiste albo zawstydzające chwile nie stają się dobrym materiałem do udostępniania tylko dlatego, że dla dorosłych są zabawne. Warto spojrzeć na fotografię także z perspektywy osoby, która jest jej bohaterem.

Pamiątka może nie mieć publiczności

Zdjęcie pozostawione w rodzinnym albumie nie jest mniej wartościowe dlatego, że nikt go nie polubił. Można wrócić do niego po miesiącu, opowiedzieć historię z urodzin i usłyszeć, co dziecko samo zapamiętało.

Czasem zmienia to również przebieg spotkania. Mniej czasu zajmuje wybieranie kadru, poprawianie podpisu i sprawdzanie reakcji. Więcej zostaje na to, co dzieje się przy stole. Nie musi to być nowa zasada na każdą okazję. Może być po prostu dostępny wybór.

Dobrze, żeby podobna rozmowa obejmowała także dziadków i innych bliskich. Nie każdy ma ten sam zwyczaj publikowania. Uzgodnienie oczekiwań bywa łatwiejsze przed rodzinnym spotkaniem niż po udostępnieniu zdjęcia.

Co uruchamia przycisk udostępniania?

Chęć podzielenia się radością? Potrzeba zachowania wspomnienia? Oczekiwanie na reakcje? Każda z tych odpowiedzi opisuje trochę inną potrzebę. Nie trzeba jej oceniać, żeby zauważyć, czy publiczny post rzeczywiście jest na nią najlepszą odpowiedzią.

Pytanie do zastanowienia: czy ostatnią miłą chwilę chciałeś przede wszystkim zapamiętać, czy pokazać innym?

Jeśli chcesz szerzej przyjrzeć się własnym odruchom z telefonem, możesz zacząć od bezpłatnej Mapy Smartfonowych Nawyków.

Czytaj także: „Tato, zobacz”. Kiedy telefon wchodzi w czas z dzieckiem.

Materiał do dalszej lektury

[1] Urząd Ochrony Danych Osobowych i Fundacja Orange (2024), „Wizerunek dziecka w internecie. Publikować czy nie?”. Poradnik, do którego odsyłamy po szersze omówienie ochrony wizerunku i prywatności. Strona publikacji.