Telefon i codzienność · około 3 minut czytania

Tematy: Odpoczynek i czas wolnyRodzina i relacje
W mieszkaniu wreszcie jest ciszej. Dziecko śpi, na podłodze zostało kilka zabawek. Siadasz na kanapie i bierzesz telefon. Możesz przeczytać coś do końca, odpowiedzieć znajomym albo po prostu zobaczyć coś, czego nikt od Ciebie nie potrzebuje.
To zrozumiała potrzeba. Po dniu opieki nie trzeba jeszcze zasługiwać na odpoczynek. Telefon jest pod ręką i nie wymaga przygotowań. Warto jednak czasem sprawdzić, czy ta chwila daje to, na co liczyłeś.
Nie wszystko, co robisz na kanapie, jest czasem dla siebie
W telefonie mieszczą się rozrywka, rozmowy, zakupy i organizacja rodziny. Możesz zacząć od zabawnego filmu, a skończyć na zamawianiu butów, odpowiadaniu na wiadomości z przedszkola i porównywaniu terminów wizyt.
Z zewnątrz cały ten czas wygląda podobnie: siedzisz i patrzysz w ekran. Dla Ciebie może być jednak mieszaniną odpoczynku i kolejnej zmiany domowej pracy. Sama liczba minut nie pokaże, ile z nich naprawdę należało do Ciebie.
Przyjemność nie wymaga usprawiedliwienia
Można obejrzeć coś lekkiego tylko dlatego, że jest przyjemne. Nie każdy wieczór musi służyć rozwojowi, czytaniu czy realizacji hobby. Po trudnym dniu ambitny plan odpoczynku może stać się następnym zadaniem do niewykonania.
W badaniu ankietowym Leonarda Reineckego i współautorów poczucie winy związane z traktowaniem rozrywki medialnej jako odkładania obowiązków wiązało się ze słabszym doświadczeniem regeneracji. [1] Nie badano w nim specjalnie rodziców małych dzieci ani współczesnego przewijania krótkich filmów.
Nie można więc wyprowadzić z niego recepty na rodzicielski wieczór. Pokazuje jednak, że sposób oceniania własnego odpoczynku również zasługuje na uwagę. Samo obwinianie się nie wyjaśnia, czego potrzebujesz.
„Jeszcze chwilę” może mieć różne znaczenia
Czasem to naprawdę kilka przyjemnych minut. Innym razem trudno zakończyć, bo odłożenie telefonu oznacza koniec jedynej części dnia bez obowiązków. Można też zwyczajnie stracić orientację w czasie. To różne możliwe doświadczenia, nie jedna diagnoza.
Przypomnij sobie konkretny wieczór. Chciałeś kontaktu z dorosłymi, rozrywki, ciszy, a może chwili, w której sam o czymś decydujesz? Czy telefon Ci to dał? Czy po zakończeniu było Ci łatwiej odpocząć, czy miałeś poczucie, że własny czas znów gdzieś zniknął?
Rodzic też potrzebuje miejsca w swoim dniu
Jeśli wieczory stale się przedłużają, warto widzieć również ich otoczenie: podział opieki, pracę, brak wsparcia i niewyspanie. Nie wszystko da się uczciwie sprowadzić do silnej woli wobec aplikacji.
Być może ważniejsza od kolejnej obietnicy odkładania telefonu będzie rozmowa o tym, kiedy w ciągu dnia masz czas bez opiekuńczego dyżuru. To nie zawsze jest łatwe do zorganizowania. Samo nazwanie potrzeby nie rozwiąże wszystkich trudności, ale pozwala lepiej zrozumieć, po co sięgasz wieczorem po ekran.
Możesz mieć prawo do tej chwili i jednocześnie zauważyć, że nie zawsze kończy się tak, jak chciałeś. Jedno nie wyklucza drugiego.
Pytanie do zastanowienia: Czego potrzebowałeś po uśpieniu dziecka i czy ostatni wieczór z telefonem rzeczywiście Ci to dał?
Bezpłatna Mapa Smartfonowych Nawyków pozwala przyjrzeć się własnym sytuacjom z telefonem. Bez oceniania Cię jako rodzica.
Czytaj także: Miał być odpoczynek. Dlaczego wieczór ze smartfonem się przedłuża?.
Czytaj także: „Tato, zobacz”. Kiedy telefon wchodzi w czas z dzieckiem.
Źródła
[1] Reinecke L., Hartmann T., Eden A. (2014), „The Guilty Couch Potato”, Journal of Communication, 64(4), 569–589. Badanie ankietowe o ocenie rozrywki medialnej i doświadczeniu regeneracji; nie jest badaniem rodzicielskich wieczorów. Przejdź do źródła.
