Telefon i codzienność · około 3 minut czytania

Tematy: Social mediaUwaga i codzienne nawyki
Na ekranie filiżanka, kwiaty i idealnie uporządkowany stół. W Twoim mieszkaniu czeka pranie, książka od dawna leży otwarta, a herbata zdążyła wystygnąć. Przez moment wygląda to tak, jakby inni mieli prostsze, ładniejsze i lepiej poukładane życie.
Tyle że porównujesz własny dzień z fragmentem cudzego. Nawet prawdziwe zdjęcie nie pokazuje wszystkiego, co wydarzyło się przed nim, obok kadru i po odłożeniu aparatu.
Wybrany obraz nie musi być kłamstwem
Można sfotografować naprawdę piękne śniadanie i nie pokazać bałaganu przy zlewie. Zdjęcie będzie prawdziwe, a obraz całej codzienności nadal niepełny. Do tego mogą dochodzić filtry, retusz, reklama lub treści wygenerowane komputerowo.
Nie każdy twórca wprowadza odbiorców w błąd. Problem pojawia się również bez świadomego oszustwa: widzimy wiele wybranych momentów różnych osób i składamy je w jeden standard, z którym porównujemy własne życie.
Jedna osoba pokazuje podróż, druga porządek, trzecia trening, czwarta udany rodzinny weekend. Żadna z nich nie musi robić tego wszystkiego naraz. W strumieniu treści łatwo stracić tę różnicę z oczu.
Co badania mówią o wyglądzie?
Madelaine de Valle i współautorzy przeanalizowali badania eksperymentalne i podłużne dotyczące social mediów oraz obrazu ciała. W eksperymentach oglądanie treści przedstawiających idealizowany wygląd przeciętnie pogarszało ocenę własnego ciała w porównaniu z warunkami kontrolnymi. [1]
To mocniejsza podstawa do wnioskowania o krótkotrwałym wpływie konkretnych obrazów niż samo zestawienie czasu korzystania z aplikacji i samopoczucia. Nadal nie oznacza jednak, że każda osoba zareaguje tak samo albo że jedno zdjęcie wywołuje trwałe zaburzenie.
Wyników dotyczących wyglądu nie należy też automatycznie rozciągać na wszystkie porównania: mieszkań, dochodów czy rodzicielstwa. Te przykłady pomagają przyjrzeć się codziennemu doświadczeniu, ale nie są tym samym wynikiem badawczym.
Inspiracja czy kolejny powód, żeby czuć się gorzej?
Zdjęcie może podsunąć pomysł i sprawić przyjemność. Może też stać się początkiem serii myśli: „powinienem wyglądać inaczej”, „inni lepiej sobie radzą”, „moje życie jest za mało ciekawe”. Warto zauważyć, co dzieje się u Ciebie, zamiast z góry przypisywać każdemu treściom ten sam skutek.
Nie musisz umieć rozpoznać każdej obróbki, żeby pamiętać o ograniczeniach kadru. Liczba polubień nie wyjaśnia, ile czasu, pieniędzy i pomocy wymagało przygotowanie zdjęcia. Nie mówi też nic pewnego o samopoczuciu pokazanej osoby.
Własne życie nie jest materiałem do ciągłego oceniania
Zwykłe mieszkanie nie staje się gorsze dlatego, że nie wygląda jak sesja. Ciało nie musi przypominać obrazu z wybranego oświetlenia, pozy i obróbki. Nie trzeba jednak nakazywać sobie natychmiastowej pewności siebie ani udawać, że porównania w ogóle nie dotyczą nas samych.
Jeśli treści o wyglądzie wyraźnie i uporczywie pogarszają samopoczucie, wpływają na jedzenie albo skłaniają do szkodliwych zachowań, warto porozmawiać z psychologiem lub lekarzem. To szersza sprawa niż sam czas przed ekranem.
Na początek można zauważyć prostą różnicę: oglądany obraz jest informacją o pokazanym kadrze, nie miarą wartości Twojego ciała ani całego życia.
Pytanie do zastanowienia: Po jakich treściach zostaje Ci pomysł lub przyjemność, a po jakich poczucie, że z Tobą jest coś nie tak?
Bezpłatna Mapa Smartfonowych Nawyków pomaga przyjrzeć się własnemu korzystaniu z telefonu. Nie ocenia wyglądu i nie zastępuje profesjonalnego wsparcia.
Czytaj także: Zdjęcie zostaje w telefonie. Nie każdą chwilę trzeba publikować.
Czytaj także: Chcę tylko wiedzieć, co się dzieje. Kiedy trudno skończyć czytanie wiadomości.
Źródła
[1] de Valle M.K., Gallego-García M., Williamson P., Wade T.D. (2021), „Social media, body image, and the question of causation”, Body Image, 39, 276–292. Metaanalizy badań eksperymentalnych i podłużnych; dotyczą obrazu ciała, nie wszystkich aspektów porównywania życia. Przejdź do źródła.
